Ewa Wachowicz dużą uwagę przywiązuje do odpowiedniego przekazywania świątecznych tradycji młodszym pokoleniom, tak, aby świąteczne, staropolskie zwyczaje nie zginęły z naszych domów.

 

więta w rodzinie Ewy Wachowicz. Jak wyglądają? Polskie tradycje świąteczne są w Pani domu ciągle żywe?

Święta Bożego Narodzenia zawsze spędzam w Polsce, w domu. Chcę w tym szczególnym czasie być blisko rodziny i przyjaciół. Zgodnie z wielopokoleniową tradycją przygotowujemy 12 potraw, ubieramy choinkę i zostawiamy jedno wolne miejsce dla nieznajomego. Staram się te wszystkie staropolskie tradycje kultywować i przekazywać kolejnym pokoleniom.

W jaki sposób powinniśmy dbać o to, by nasze dzieci pielęgnowały tradycje świąteczne? Coraz częściej młodsze pokolenia mają swoje pomysły na spędzanie Świąt.

Podejście dzieci do świąt w głównej mierze zależy od ich rodziny. Jeśli odpowiednio się dzieciom te zwyczaje przekaże, to one już same będą o nie dbały. Na ostatnie święta córka mojego brata wróciła zza granicy, gdzie studiuje. Od razu po powrocie powiedziała, że nie wyobraża sobie świąt bez rodziny, polskich zwyczajów, polskiego jedzenia i polskich kolęd. Bardzo się cieszę, że Karolina ma takie podejście i mam nadzieję, że takich dzieci jest zdecydowana większość. Ich stosunek do świąt zależy od rodziców. Dorośli powinni od początku pokazywać najmłodszym, że święta to nie tylko czas sprzątania i szalonych zakupów. Jeśli odpowiednio zaangażujemy nasze dzieci – np. w gotowanie, przystrajanie mieszkania, szykowanie prezentów – to one będą to uwielbiać. Nie widzę zagrożenia, że kolejne pokolenia odejdą od tych polskich zwyczajów.

Jednym z przykładów klasycznych świątecznych zwyczajów było wysyłanie kartek świątecznych. Czy w dobie Internetu i telefonów komórkowych ten zwyczaj jeszcze istnieje w Pani domu?

Pisanie kart świątecznych stopniowo wraca do łask. I bardzo dobrze! To piękna tradycja, której efekty możemy przecież wspominać latami – większość kartek nadal przechowuję, a wiele z nich pełni także rolę ozdób przez kolejne święta. Te kartki to wspaniała pamiątka, wyraz szczególnej bliskości między ludźmi.

Kupowanie i pisanie kartek to też możliwość zaangażowania w święta naszych dzieci. Ja zawsze kupuję kartki na szkolnych kiermaszach i zachęcam do tego innych. Po pierwsze, mamy wtedy pewność, że nasza kartka jest unikatowa. Po drugie, kiermasze to także wsparcie finansowe dla dzieci, które od najmłodszych lat uczą się, że praca popłaca. Warto to docenić. Zresztą na kiermaszach kupuję nie tylko kartki, ale także ozdoby świąteczne czy słodycze. To wszystko buduje odpowiednią atmosferę wokół świąt, zarówno dla nas, jak i dla naszych dzieci. W tym roku, przy okazji premiery mojej nowej książki, zaprojektowałam własną kartkę świąteczną. Cieszę się, że będę mogła podarować bliskim coś tak bardzo związanego ze mną.

 


 

Jaki zapach z dzieciństwa kojarzy się Pani ze świąteczną atmosferą?

Pomarańcze. Ten wspaniały zapach pomarańczy, który rozpościerał się w całym domu w okresie bożonarodzeniowym. Moje dzieciństwo to były czasy, gdy bardzo trudno było zdobyć wiele artykułów spożywczych. Natomiast tuż przed świętami sklepy zaopatrywano właśnie w pomarańcze, więc chyba każda rodzina z okazji świąt je kupowała. Stąd też zostało mi tak silne skojarzenie pomarańczy ze świętami.

Jakie zapachy i potrawy obecnie dominują w Pani domu? Ma Pani jakieś swoje popisowe danie, bez którego święta byłyby niepełne?

Przyrządzam te same dania, które przygotowywała moja mama. Z jednym wyjątkiem – od byłej teściowej nauczyłam się robić karpia po żydowsku i karpia w galarecie. To jest więc nowe danie na naszym stole, od którego w ogóle zaczynamy Wigilię.

Jeśli chodzi o sekrety kulinarne, to zdradzę tylko, że niektóre potrawy warto przygotować wcześniej. Wtedy możemy poświęcić więcej czasu i uwagi na te dania, które zawsze muszą być podawane świeże. Stosując się do tej metody, odpowiednio wcześniej nastawiam np. buraki na zakwas. Uszka z grzybami robię 2 tygodnie wcześniej i zamrażam. Podobnie pierogi z kapustą i grzybami, a także pierogi ze śliwkami i z migdałami. Ciasto na łazanki także zagniatam wcześniej. Kapusta jest najlepsza, kiedy damy jej jeden dzień, aby „przeszła” grzybami. Ciasta, które muszą być serwowane świeże, przygotowuję 2-3 dni wcześniej. Najwcześniej jednak szykuję ciasto na pierniki. Zgodnie z wieloletnią tradycją, ciasto to szykujemy z córką już na początku grudnia. To też jeden z elementów budowania atmosfery świąt. Dzięki takiemu rozłożeniu prac w kuchni, każdej potrawie mogę poświęcić odpowiednią uwagę, by mieć pewność, że wszystko będzie smakować tak jak powinno. Bez pysznego, polskiego jedzenia żadne święta nie będą prawdziwe!