więta to dla Ciebie czas odpoczynku czy raczej wzmożonych przygotowań do spotkań z bliskimi?

W zeszłym roku byłam odpowiedzialna przede wszystkim za prezenty, a mama i siostry przygotowywały wszystko do Wigilii w domu. W tym roku planuję jednak mocniej zaznaczyć swoją obecność w kuchni. Lubię gotować, więc zrobię to z przyjemnością. Jedyne ciasto, które potrafię upiec to sernik i na ogół okazuje się on naprawdę smaczny. Mogę pochwalić się jeszcze czerwonym barszczem, który wychodzi mi równie znakomicie jak mojej mamie.

W Twoim domu rodzinnym celebruje się Boże Narodzenie w asyście niepowszednich zwyczajów?

Raczej tradycyjnie, typowo po polsku. Razem zasiadamy przy stole, zmawiamy modlitwę, śpiewamy kolędy, dużo ze sobą rozmawiamy. Są oczywiście prezenty i stół pełen świątecznych smakołyków. O północy idziemy na pasterkę. Z nietypowych zwyczajów to wspomnę o szkole mojej siostry, która organizuje przedstawienia, z którymi dzieci chodzą od domu do domu.

Udaje Ci się w okresie świątecznym wyciszyć? 

Tak, to jest ten krótki okres w roku, kiedy mój telefon milknie. To czas, gdy każdy jest zajęty sobą i sprawy zawodowe schodzą na plan dalszy. Przez te kilka dni staram się więc naładować akumulatory na sylwestrowy występ.

Sylwester to dla Ciebie na ogół moment wytężonej pracy. W tym roku też przywitasz Nowy Rok na scenie?

Tak, będzie można zobaczyć mnie na żywo w Katowicach lub w telewizji Polsat. Natomiast nie nazwałabym tego koncertu pracą, a raczej przyjemnością. Przez wiele lat, gdy zbliżał się Sywester, to głowiłam się gdzie i z kim go spędzę. Teraz na szczęście mam ten problem z głowy. Bardzo mi odpowiada ta forma witania Nowego Roku, choć od razu powiem, że schodząc ze sceny – a koncerty sylwestrowe trwają do ok. 2:00 nad ranem – już nie mam siły na dalsze świętowanie. 

Jako dziecko dostałaś kiedyś pod choinką prezent związany z muzyką, który Cię ukierunkował w stronę dużej sceny? 

Nigdy nie dostałam takiego prezentu, choć moi rodzice zawsze wiedzieli, że lubię śpiewać. Kiedyś natomiast sobie wymarzyłam, żeby tata kupił mi… konia. I kupił!

Ale chyba nie znalazłaś go pod choinką w Wigilię?

Ta akcja nie była zatajona, już wiele dni wcześniej wiedziałam jaki prezent na mnie czeka. Koń pojawił się na kilka dni przed Wigilią, więc miałam trochę czasu, żeby się nim nacieszyć.

 

Ewelina Lisowska: Obecnie pracuję nad swoim czwartym albumem, więc ostatnio czas mi płynie bardzo twórczo.

 

Dalsze plany zawodowe – idziesz za ciosem i dalszej nagrywasz czy czas na chwilę relaksu?

Obecnie pracuję nad swoim czwartym albumem, więc ostatnio czas mi płynie bardzo twórczo. Koncertuję, kolęduję i zewsząd zbieram pomysły na nowe teksty. W międzyczasie trenuję również kickboxing. Szykuję formę na Święta, żeby później nie żałować, że za dużo zjadłam.