Skip to main content
Home » Millenialsi » Nadal jestem Ewą z Wedryni, która ma tych samych kumpli
Millenialsi

Nadal jestem Ewą z Wedryni, która ma tych samych kumpli

Ewa Farna
Ewa Farna

Ewa opowiedziała o karierze, pasji, jaką jest muzyka, oraz zdradziła, z kim wybrałaby się na poranny jogging oraz lekcję śpiewu.

Ewa Farna

Piosenkarka, autorka tekstów i kompozytorka

Millenialsi to pokolenie urodzone w czasach rozkwitu technologii. Wszędzie biegamy ze słuchawkami na uszach słuchając muzyki z nowych odtwarzaczy. Też tak masz?

Słucham muzy podczas sprzątania albo jazdy samochodem. Więc nie za często. Mam bardzo dużo muzyki i dźwięków w swoim życiu i uwielbiam ciszę. Ta też najbardziej mnie uspokaja i inspiruje.

O naszym pokoleniu mówi się, że wolimy przeżywać niż posiadać. Co przez to rozumiesz i czy podpisujesz się pod tym stwierdzeniem?

Zgadzam się z tym, ale nie lubię wrzucać wszystkich do jednego worka. Jak to bywa, najlepiej znaleźć zloty środek. Jestem wychowana tak, że trzeba myśleć o przyszłości i nie trwonić energii i pieniędzy tylko na teraźniejszość. Że warto się trochę poograniczać na dzień dzisiejszy, by mieć kiedyś lepiej i bezpieczniej. Z drugiej strony, są takie osoby, które całe życie tylko gromadzą pieniądze i swój cenny czas na to, że kiedyś coś się wydarzy, życie mija, a najcenniejsze są właśnie przeżycia. Chyba to jest trudne i fajnie znaleźć receptę w życiu na umiejętność podróżowania, dobrą zabawę, nie będąc jednocześnie rozrzutnym, bez zahamowania i kompletnie beztroskim.

Ewą z Wedryni, która ma tych samych kumpli

Mówią „rób to, co kochasz, a nigdy nie będziesz musiała pracować”. Twoim zdaniem warto zamieniać pasję w biznes?

To pierwsze zdanie mama zawsze mi powtarzała. I tak mam. Jeżeli Twoja pasja staje się Twoją pracą, co może oznaczać, że jesteś w tym naprawdę dobry, to staje się automatycznie twoim biznesem. Jeżeli Twoja pasja płaci Ci rachunki, ZUSy, pomaga zatrudnić następne osoby, to staje się Twoim biznesem – czy chcesz, czy nie. I dobrze! Myślę, że ważne jest uświadamianie sobie tego, że ta praca wywodzi się z Twojego hobby i cieszenie się tym, iż należysz do osób, które zarabiają na życie tym, co kochają najbardziej. Budzisz się rano, jasne, że masz problemy w pracy i dużo na głowie, bo teraz to już odpowiedzialność, ale to normalne. I świetnie, że budzisz się i idziesz robić to, co kochasz. Czego więcej sobie można życzyć.

Od najmłodszych lat śledziliśmy rozwój twojej kariery. Dorastałaś na oczach swoich fanów. Czy popularność zmieniła Ewę Farnę?

W każdej branży ma wpływ na rozwój człowieka środowisko, w którym spędzasz czas. Z drugiej, strony myślę, że nadal jestem Ewą z Wedryni, która ma tych samych kumpli. Nie wiem jakim byłabym człowiekiem, gdybym nie była rozpoznawalna – pierwszą płytę w Czechach wydałam w wieku 13 lat, jako nastolatka. W wieku dojrzewania zmieniasz się – nieważne, czy jesteś popularny, czy nie, więc nie jestem w stanie powiedzieć, jaki wpływ na tę zmianę miała popularność, a jaki po prostu normalne dojrzewanie (śmiech).

Jesteś jedną z najbardziej zapracowanych gwiazd na naszym rynku muzycznym. Wyobraź sobie, że możesz jeden dzień spędzić zupełnie inaczej z kimkolwiek chcesz. Jak by to wyglądało?

Wlaśnie teraz mam wolne i spędzam czas najlepiej – z mężem, z rodziną w domku, z psem w lesie i jestem przeszczęśliwa. Ale jeżeli pytasz, to mogłabym rano pójść na jogging i śniadanko z Billem Gatesem, potem na spacer z Dalajlamą. Obiad zjadłabym z Beyonce i Pink, potem lekcja wokalu chętnie z Demi Lovato czy Jessie J. Ok. 16:00 meeting z Maxem Martinem – mistrzem światowej produkcji muzy, a jakby nie miał czasu, to DR Luke też ok. Wieczorem kolacja z Nicholasem Wintonem albo Janem Pawłem II, a na wieczorny drink na barze tylko Johnny Depp. O proszę, się rozmarzyłam (śmiech).

Next article