Home » Dobre bo polskie » A może polskie, bo dobre?
dobre bo polskie

A może polskie, bo dobre?

avatar

Przemysław Pawlak

Pomysłodawca i twórca sklepu POLPOL.pl

Patriotyzmem gospodarczym zasłaniają się wszyscy. Politycy odmieniają go przez wszystkie przypadki. Często zbijają na nim kapitał. Pod takim hasłem można ukryć wiele. Najczęściej słyszy się albo o kupowaniu polskich ziemniaków, albo o stoczniach i Orlenie. Czy ta idea ma tylko tyle do zaoferowania? Czy to tylko pusty frazes, czy pod powierzchnią znaleźć można coś więcej? A jeśli tak, to co tak naprawdę? Wystarczy sięgnąć do badań i statystyk. Tylko 30 sekund zajmie znalezienie w internecie raportu OpenResearch, który dotyka zagadnienia patriotyzmu konsumenckiego. Jakie wnioski nasuwają się po jego przeczytaniu?

Po pierwsze, jeśli mowa o rynku artykułów spożywczych, Polacy nie mają żadnego problemu z rozpoznaniem, czy produkt pochodzi z rynku krajowego, a skoro tego problemu nie mają, najczęściej kierują się w swoich wyborach patriotyzmem konsumenckim i sięgają po artykuły spożywcze z rodzimego rynku. Jak można wywnioskować z badania, to kraj pochodzenia produktów odgrywa ważną, jeśli nie kluczową rolę przy decyzjach o zakupie. Zasada ta najbardziej potwierdza się właśnie przy nabywaniu żywności. Tutaj zdecydowanie pozostajemy lokalnymi patriotami. Dlaczego zatem politycy czy inne osoby publiczne tak rzadko wykorzystują ten fakt i nie nawołują: „Drodzy Rodacy! Pamiętajcie, że między Odrą a Bugiem tworzy się portfele, zabawki, doniczki i meble wysokiej jakości. Warto chociaż raz w roku wesprzeć lokalnego producenta – naszego sąsiada. Wystarczy, że wykorzystacie najbardziej dostępne narzędzia – aplikacje w komórkach. Kupujcie świadomie, wybierajcie polskie marki, wspierając tym samym swoją lokalną społeczność”.

Prawda jest taka, że Polacy chcą kupować polskie produkty. Jednak badania i eksperci podkreślają dysonans między deklaracjami, a faktycznymi wyborami zakupowymi. Wtedy, gdy decyduje się los wielu produktów stojących na półkach, dopada nas życie. Robimy zakupy szybko, z roztargnieniem, automatycznie. Wrzucamy na oślep produkty do naszego koszyka. Mamy swoje przyzwyczajenia. Korzystamy z promocji. Oddziałują na nas reklamy, choć nie przyznajemy się do tego. Jednym słowem: kierujemy się emocjami i impulsem. To właśnie dlatego w torbie, zamiast jednego produktu, po który na chwilę wyszliśmy z domu, ląduje dziesięć innych. Nie mówiąc już o tym, że w sklepie mamy ograniczone możliwości rzetelnego weryfikowania informacji z etykiety. Ale jest na to jeden szybki i niezawodny sposób, który możemy wykorzystać w ciągu sekundy. Pomocna jest aplikacja Pola. Skanujesz kod kreskowy i natychmiast wiesz, skąd produkt pochodzi. Redukujesz w ten sposób czas na poszukiwanie deskrypcji. Tym bardziej, że grafiki i rzucające się w oczy zdawkowe informacje na etykietach i sklepowych półkach: „produkt polski”, mijają się często z prawdą.

Mimo wszystko uważam jednak, że w Polsce rozpoczął się etap kształtowania świadomości konsumenckiej. Młodzi ludzie coraz częściej wybierają produkty lokalne, niekoniecznie dlatego, że ktoś ich do tego nakłania. Czynią to ze względów ekologicznych, z powodu lokalnego przywiązania. Chcą wspierać małego, oryginalnego producenta i kupować „u znajomego”. To wszystko wpisuje się w patriotyzm konsumencki. I nie jest to wcale napuszona idea, motywowana wielką i romantyczną miłością do ojczyzny, tylko zwyczajny pragmatyzm, który wchodzi społeczeństwu w krew w trakcie zmiany pokoleń. Sam fakt, że coraz więcej osób prowadzi własną działalność gospodarczą i myśli lokalnie, wpływa na to, że potrafi postawić się w sytuacji innych, którzy zmagają się z podobnymi wyzwaniami. Rywalizację coraz częściej zastępuje współpraca. Taka świadomość rośnie z roku na rok i rozprzestrzenia się coraz bardziej na różne sektory gospodarki.

Świetnym przykładem jest rynek kosmetyków oraz sektor modowy. I nie myślę tylko o produktach ekologicznych, chociaż te osiągają szczyty popularności. Polacy coraz częściej doceniają też niszowe i oryginalne ubrania. Czy znacie kampanię „Ubieram się w polskie”? Co się za nią kryje? To w niej wskazujemy, że można od stóp do głów ubrać się w to, co polskie. To cztery stylizacje stworzone przy współpracy z Justyną z bloga KupujePolskieProdukty.pl oraz stylistką Kasią z bloga StylowaMisja.blogspot.com.

Pracujemy w tej chwili nad drugą edycją kampanii. Jej efekty uwidaczniają, że zarówno producenci, jak i konsumenci, coraz bardziej rozumieją potrzebę wzajemnego wsparcia i promowania polskich produktów. I to nie dlatego, że jest to nośne i modne hasło, ale ze względu na ich jakość. Właśnie dlatego, że polskie, to dobre!

Next article