rzestrzeganie etykiety w biznesie czy dyplomacji to dodatek, czy podstawa relacji międzyludzkich?

Świat biznesu, polityki czy dyplomacji, to świat ludzi, w przypadku których wizerunek jest niezmiernie ważny. Swoim wyglądem oraz zachowaniem ci ludzie budują swoją wiarygodność i zaufanie. Przestrzegając etykiety uwiarygadniają to, co mają do przekazania werbalnie. Dresscode oraz zestaw wymaganych zachowań jest bardzo precyzyjnie określony w różnego rodzaju opracowaniach. Przygotowując się do udziału w wielkim wydarzeniu, należy bezwzględnie zapoznać się z obowiązującymi zasadami, a następnie je przestrzegać.

Jest Pani mocno zaangażowana w promowanie tego kodeksu wśród Polaków, m.in. poprzez szkolenia.

Mam wieloletnie doświadczenie w tym zakresie, zarówno od strony teoretycznej, jak i praktycznej. Na studiach miałam zajęcia  z protokołu dyplomatycznego. Następnie wiedzę zdobywałam w praktyce u boku męża, który był ministrem spraw zagranicznych. Miałam zaszczyt brać udział  w wielu niesamowitych spotkaniach na najwyższych szczeblach, z prezydentami, premierami, ministrami czy członkami rodów królewskich włącznie.

Zasady ubioru czy zachowania na oficjalnych spotkaniach ewoluują, czy jest to sztywny zestaw?

Na przestrzeni lat nastąpiło rozluźnienie protokołu, szczególnie w dyplomacji, ale np. protokół dworski nadal jest rygorystyczny – przed spotkaniem z Królową Elżbietą II musiałam bardzo dokładnie zapoznać się z wytycznymi, by wiedzieć, kiedy wystąpić w nakryciu głowy, kiedy w rękawiczkach, czy jaką dobrać kolorystykę stroju. Pewne rozluźnienie formy następuje również w świecie polityki, biznesu, nie mówiąc już o show-biznesie.

TERESA ROSATI: Moją ambicją jest tworzenie strojów wyjątkowych, niepowtarzalnych, tak, aby kobieta, która się u mnie ubierze miała pewność, że na przyjęciu nie spotka takiej samej sukni.

 

Jak unikać podstawowych wpadek na – nazwijmy to – średnich szczeblach?

Bezwzględnie należy przestrzegać wskazówki zawartej na zaproszeniu i dostosować się do życzeń gospodarza w kwestii ubioru – on decyduje czy spotkanie odbędzie w stylu wieczorowym, bankietowym czy casualowym. To nie jest kwestia uznaniowa, gdyż odpowiednim ubiorem wyrażamy szacunek dla gospodarza. Bardzo nie podoba mi się trend, gdy goście – wbrew zaleceniom –prezentują „luźny” styl, tłumacząc, że nie lubią marynarek. To nieeleganckie wobec gospodarza i innych gości. Uważam, że nie powinno być taryfy ulgowej, nawet dla artystów, którzy lubią się wyróżniać niestandardowym ubiorem. Nie wolno jednak „przeginać” także w drugą stronę – czarny smoking z muszką to nie jest odpowiedni strój na popołudniowy koktajl w ogrodzie.

Dostrzega Pani coraz większe zainteresowanie Polaków etykietą towarzyską?

Zdecydowanie tak – wiele zmieniło się od czasu otwarcia polskiego biznesu na świat. Polacy są coraz częściej obecni na międzynarodowych spotkaniach i przywiązują wagę do prezencji. Pamiętajmy, że oprócz tego, że dana osoba reprezentuje siebie czy swoją firmę, reprezentuje również Polskę.

Realizuje się Pani również na polu mody. Polski rynek jest wdzięcznym miejscem dla projektantki mody?

Polski rynek jest trudny, szczególnie w segmencie strojów wieczorowych, galowych czy koktajlowych, w którym ja działam. Cieszy jednak, że coraz popularniejsze wśród Polaków są rodzime marki. Niestety, na naszym rynku nadal jest zbyt duży udział kreacji seryjnych. Moją ambicją jest tworzenie strojów wyjątkowych, niepowtarzalnych, tak, aby kobieta, która się u mnie ubierze miała pewność, że na przyjęciu nie spotka takiej samej sukni.