ożna powiedzieć, że wybieg czekał na Jakoba Kosela – w krótkim czasie po programie „Top Model” udało Ci się podjąć współpracę ze znanymi nazwiskami.

Pamiętam, że zaraz po finale „Top Model” w którym co prawda zająłem trzecie miejsce, ale – pudło to zawsze pudło – brałem udział w pokazie Roberta Kupisza i wtedy zobaczyłem jak wygląda prawdziwy świat modelingu. Przy pokazie pracowała oczywiście Kasia Sokołowska, która również była po zakończonych zdjęcia do programu, przywitała mnie i pokazała jak to wszystko wygląda od tej strony na maxa procesjonalnej. Pamiętaj, że byłem wtedy lekko zagubiony całą sytuacją i to zauważyła Edyta Zając. Podeszła o mnie mówiąc „chodź młody” i zaopiekowała się mną. Bardzo miło zawsze wracam do tego pierwszego pokazu zaraz po programie. Ciężko mi powiedzieć czy wybieg na mnie czekał. Nie do końca się z tym zgodzę. Ja nigdy nie przypuszczałem, że to wszystko pójdzie w taką stronę. Prędzej spodziewałem się sportowej kariery. Wydaje mi się, że tak właśnie miało być. Nic nie dzieję się bez przyczyny i cieszę się, że właśnie w kierunku modelingu rozwijam swoja karierę.

Świat mody to nie tylko same przyjemności. Z wielu stron słyszy się o rygorystycznych zasadach panujących w branży. Ta branża Twoim zadaniem potrafi być prawdziwą szkołą życia?

Twoje ciało jest Twoim narzędziem pracy. Im lepiej o nie dbasz tym spodziewać się możesz lepszych propozycji współpracy. Ja zawsze do mojej pracy podchodzę w 100 proc. i zawsze jestem odpowiednio przygotowany. Jest to praca, która wymaga od Ciebie dużo energii i pracy. Czasem plany zdjęciowe potrafią trwać nawet po kilka dni, gdzie nie ma zbyt dużo czasu na odpoczynek, ponieważ trzeba zrealizować założony plan. Wbrew pozorom to jest ciężka praca, ale taka która otwiera przed Tobą duże możliwości np. podróże. Ja przed „Top Model” nie miałam okazji lecieć samolotem. A po programie zdarzyło się, że trzy razy w tygodniu latałem do Paryża, potem Mediolanu czy Londynu. Dzięki tej pracy zobaczyłem już kawałek Europy i Azji. Ta branża jest prawdziwą szkołą życia, ale otwiera przed Tobą możliwości, z których przyjemnie się korzysta. Polecam.

Zwykle praca modeli około trzydziestki kończy się emeryturą. Czy myślisz o swoim życiu „po wybiegu”?

To zależy od trendów, które dzieją się na świecie. Teraz widzę jak jeszcze sezon temu pokazy robili chłopaki w wieku 15-16 lat. Natomiast głównie kampanie biorąc pod uwagę np. branże beauty goście w wieku 30-35 lat. Prawdziwi faceci, więc nie zawsze jest tak, że przekraczając granicę 30 lat model przechodzi na emeryturę. Moim zdaniem wszystko zależy od tego jak dobrze się wygląda i jak się prezentuje. Oczywiście inaczej to wygląda, jeśli chodzi o kobiety. Tutaj to piękno dziewczęce jest najcenniejsze z perspektywy projektanta czy danej marki. Moje życie „po wybiegu”? Dwójka synów, skromny domek pod Warszawą, hamak, taras, cisza i spokój.

Dlaczego według Ciebie tak ważne jest to, by współcześni mężczyźni dbali o siebie?

Moim zdaniem współcześni mężczyźni dbają o siebie bardziej niż kobiety. Mam na myśli mężczyzn, którzy mnie otaczają i nie koniecznie z branży. Faceci coraz częściej chodzą na siłownie, są aktywni fizycznie, mają coraz większą świadomość swojego ciała, zaczynają bardziej o siebie dbać. Kobiety chyba zaczęły odkładać trochę na później troskę o swoje zdrowie. Co to ostatnio zauważam i co mnie martwi, to to, że coraz więcej kobiet pali papierosy, gdzie my faceci na poczet aktywności fizycznej z tego rezygnujmy. Kilka lat temu sam paliłem. Przekonałem się na własnej skórze co one robią z naszym zdrowiem, ale także portfelem. Stwierdziłem, że totalną głupotą jest płacić takie pieniądze za coś co zniszczy zdrowie. Skończyło się na moje szczęcie tak, że teraz brzydzę się fajkami.

Co Twoim zdaniem powinno znaleźć się w szafie faceta, który lubi modę?

W mojej szafie? Na pewno czapka. Ja bez czapki nie potrafię funkcjonować. Mam teraz włosy zdolne do pracy, długie więc w niej jest mi po prostu wygodnie. Proste kolory, spodnie wywinięte lub takie do kostki, bluza z kapturem, fajna bomberka no i okulary przeciwsłoneczne, od których jestem uzależniony. Cały Kosel.