ani Dario, coraz więcej pojawia się na rynku nowych super diet, trendów żywieniowych i kulinarnych inspiracji. Jak według Pani, konsument powinien zachować zdrowy rozsądek, by wybrać dobrze?

Ciężko zdrowy rozsądek, gdy kolejne diety i rozwiązania dietetyczne obiecują nam lepsze, ładniejsze, chudsze czy zdrowsze życie. To trochę tak jak wpuścić kobietę do sklepu z ekskluzywnymi butami, gdzie jest przecena 80 proc. na wszystko. Wówczas każda para jest jej oczywiście potrzebna. Słowem klucz jest “świadomość” czyli umiejętność oceny to jest dobre dla mnie a co nie. I z tym bywa różnie. Okazuje się, że mamy wyższe wykształcenie, dodatkowych 5 fakultetów, znamy języki obce a nie potrafimy ocenić, który pokarm lub sposób żywienia jest dla nas właściwy a nawet jak się po nim czujemy. Takim moim pierwszym zaleceniem przed wyborem kolejnej diety jest zawsze obserwacja siebie. I umiejętność wyłapania tych sygnałów. Dobrym przykładem z ostatnich dni jest mail od pewnej mamy, która zrozpaczona stanem synka zapytała mnie w wiadomości: Pani Dario mój syn ma straszną wysypkę po zjedzeniu nabiału – gdzie powinnam iść na badania by sprawdzić czy ma nietolerancję?” Odpowiedziałam jej, że w zasadzie badanie już się podziało i nie ma sensu narażać synka na nieprzyjemności kłucia igłą. Czasami emocje, chęć schudnięcia, lęk przed złym stanem dziecka, walka z trądzikiem przysłaniają nam informacje, które są oczywiste i namacalne. Zdrowy rozsądek też stymuluje wiedza – ale o tą ciężko w dzisiejszych czasach. Nie chodzi mi o dostęp do wiedzy, lecz o szum informacyjny, który do nas dociera. Jeszcze wczoraj masło było najlepsze – a dzisiaj oliwa z oliwek. Ciężko się w tym wszystkim połapać.

Co dla Pani kryje się pod pojęciem smartfood?

Myślę, że to pojęcie bardziej do mnie przemawia niż superfood. Określenie grupy super produktów, które powinniśmy jeść na co dzień takich jak awokado skłania mnie tylko do pytań gdzie w Polsce rośnie awokado. I oczywiście nic przeciwko awokado nie mam, ale jak mówi dietetyka funkcjonalna – “to wszystko zależy od stanu Twojego zdrowia i kondycji organizmu co jest dla Ciebie dobre”. No bo gdyby istniała jedna dieta, czy jeden sposób żywienia, czy nawet jedna lista składników, które powinniśmy jeść każdego dnia by być zdrowi to już dawno każdy z nas miały ten plik w komputerze i nie byłoby chorób, dolegliwości etc. A jednak nie jest to takie proste. Dlatego bardziej przemawia do mnie pojęcie SMARTFOOD – oznacza dla mnie “wybieraj mądrze DLA SIEBIE”. Znajdź swój, indywidualny sposób żywienia. Poznaj swój kod metaboliczny. Wybierz takie posiłki, które dostosujesz do swojego stylu życia. Nawet dieta pudełkowa wpisuje się dla mnie w ten nurt. Wiem, że nie umiem gotować a chcę zdrowo jeść – wybieram zatem catering bo wiem, że to pomoże mi rozwiązać problem z odżywianiem.

 

Daria Ładocha: Smart living to dla mnie podróże, poznawanie nowych ludzi, śmianie się z moimi dziećmi, a nawet wagary, na które sama je zabieram.

 

Nasza kampania ma na celu wskazanie rozwiązań na to jak żyć lepiej, wygodnie i przede wszystkim z korzyścią dla naszego zdrowia. Jak znaleźć równowagę miedzy ceną, a jakością produktów? Czy w ogóle można mówić o oszczędzaniu na jedzeniu?

Żyjemy w takich czasach, że tak na prawdę bardzo ciężko wiarygodnie ocenić jakość produktów. Nawet w sklepiku z ekologiczną żywnością spotkałam kiedyś właściciela na giełdzie warzywnej, który kupował dokładnie te same brokuły, które były sprzedawane w zwykłym warzywniaku. A sprzedawał jako ekologiczne dwa razy drożej. To trudne tematy. Ale myślę, że jeśli wybierzemy bardziej warzywniak lub półkę z warzywami w dużym sklepie niż z przetworzoną żywnością to zawsze cena będzie dużo niższa. Kiedyś za granicą – było to z 10 lat temu – weszłam do takiego supermarketu jakich w Polsce jeszcze wtedy nie było. Dostałam olśnienia. Piękne buteleczki, słoiczki, kolorowe etykiety. Szłam i dziwiłam się jak pięknie to wszystko wygląda. Jak jesteśmy jeszcze do tyłu z naszymi produktami. Ale potem zdałam sobie sprawę, że ja i tak przecież nie kupię nic co leży na tych półkach. Nie wezmę magicznego sosu BBQ, gotowego sosu pomidorowego z krewetkami, super musztardy z kawałkami czekolady. To nie są podkuty dla mnie. Przeszłam w tym sklepie na dział warzywny – bo ostatecznie przyszłam na zakupy przecież– i okazało się warzywa tam wyglądają prawie dokładnie tak samo jak nasze w Polsce. Dzisiaj tylko cena masła i jajek nas trochę onieśmiela. Ale reszta warzyw i owoców – szczególnie tych polskich – jest w przyzwoitej cenie. Tak jak kasza gryczana, jęczmienna czy owsianka.

Słynne powiedzenie jesteś tym, co jesz nawiązuje do wspomnianej wcześniej żywności. Przedstawione ideologie sprawdzają się również w innych obszarach życia. Czy może Pani podać nam swoją receptę na smart living?

Dla mnie to umiejętność łączenia obowiązków i pasji życia. Urodziłam się z wielkim apetytem na życie. Kocham moją rodzinę najbardziej na świecie, ale od początku pojawienia się na świecie moich córek wiedziałam że moje macierzyństwo będzie inne. Że będę pokazywać im swój świat budując im tym samym swoją przestrzeń – a nie z krzyżem na plecach siedzieć przez 24 godziny w domu i bawić się w super mamę, która przez 5 lat nawet z domu nie wyszła. Smart living to dla mnie również bycie w wieloletnim związku z tym samym partnerem – tworzenie wspólnego świata, w którym rozumiemy swoje marzenia i potrzeby. Smart living to dla mnie podróże, poznawanie nowych ludzi, śmianie się z moimi dziećmi, a nawet wagary, na które sama je zabieram. A to wszystko wplecione w ciężką pracę poprzez którą zachęcam ludzi do świadomego żywienia, które na zawsze odmieni ich los i da gwarancję na godne przetrwanie. Czyli życie w zdrowiu i szczęściu przez długie lata. Smart living to również sztuka podejmowania słusznych decyzji – ale tego myślę, że każdy z nas uczy się przez całe życie.