laczego warto „mobilizować’ Muzea?

Jeżeli przez "mobilizację" rozumiesz wchodzenie przez muzea w technologie mobilne, to odpowiedź jest prosta - smartfony i tablety stały się nie tylko narzędziami zwyczajnie popularnymi, ale wręcz naturalnymi wśród muzealnej publiczności. Są one także silnie uzależniające. Bez telefonu nie ruszamy się już nigdzie. Dlaczego tego nie wykorzystać? Dlaczego zmuszać gościa muzeum do korzystania z antycznych i nieporęcznych urządzeń - audioprzewodników, podczas gdy w audioprzewodnik (i w o wiele więcej) możemy zmienić jego własny telefon, który umie obsługiwać i do którego jest przyzwyczajony?

Czy przy obcowaniu ze sztuką musimy wyręczać się mobilnymi gadżetami? Czy sztuka twarzą w twarz nie wystarczy?

Absolutnie wystarczy i powinna wystarczyć. Ale chodzi właśnie o to, żeby jak to nazwałaś, "mobilne gadżety" nie były tylko gadżetami, zabawkami robionymi tylko po to, żeby były i zrobiły na zwiedzającym wrażenie przez 10 sekund. Nie ma to za dużo sensu. Projekty mobilne w muzeach powinny mieć swoje uzasadnienie - nie chodzi o to, żeby ludzie gapili się tępo w ekrany telefonów zamiast na sztukę, ale żeby coś z tych ekranów wynieśli. Dodatkową wiedzę o dziele, artyście. Zobaczyli to, na co nie ma miejsca w ograniczonych fizycznych przestrzeniach muzeum - dodatkowe zdjęcia, filmy, przeczytali komentarze kuratorów itd. Czegoś się dowiedzieli, zostali zachęceni do dalszego eksplorowania tematu lub głębszego zainteresowania danym obiektem.

Czy mobilne urządzenia nie odciągają naszej uwagi od zbiorów materialnych?

Sztuką jest zrobienie aplikacji muzealnej w taki sposób, żeby nie odciągała tej uwagi. Tutaj kluczową rolę pełnią zawarte w aplikacji treści - by były napisane ciekawie i w taki sposób, żeby pomimo korzystania z urządzenia zwiedzający zachował kontakt z samym obiektem muzealnym. Ważne jest także, żeby sama technologia nie przeszkadzała - była zrobiona bez zbędnych bajerów i na tyle intuicyjnie, żeby korzystanie z niej stało się wygodnym uzupełnieniem całości doświadczenia muzealnego. Jednym słowem, żeby nie przeszkadzała w odbiorze kolekcji.

Z ostatnich badań wynika, że ponad ¼ Polaków posiada smartphona, czy zwiedzający muzea są gotowi do korzystania z aplikacji muzealnych na swoich urządzeniach?

Jak najbardziej. Zwiedzający widzą nielogiczność w korzystaniu ze starych, wielkich i nieporęcznych urządzeń, które trzeba wypożyczać w muzeum, skoro cały czas mają  przy sobie swój własny smartfon, który potrafi dużo więcej. I tak często można zaobserwować zwiedzających robiących sobie przerwę w zwiedzaniu - czytających mejle, oglądających Facebooka, robiących sobie zdjęcia. Czemu podczas tej przerwy nie mogli by korzystać z mobilnego przewodnika po muzeum? Korzystanie z takiej dobrze i ciekawie zrobionej apki byłoby dużo przyjemniejsze niż sprawdzanie mejli.

Czy muzea mają świadomość, że rewolucja mobilna zmierza też w ich kierunku?

Na szczęście tak. Tak naprawdę to chyba należałoby powiedzieć, że ta rewolucja już przyszła. Z urządzeń korzystają nie tylko zwiedzający ale także sami muzealnicy, którzy doskonale zorientowali się jak potężne narzędzia potencjalnie poszerzające wiedzę o zbiorach i przybliżające muzea publiczności znajdują się w ich kieszeniach. Zainteresowanie projektami mobilnymi w muzeach jest coraz większe - tworzeniem takich projektów zajmuję się od 2012 roku, róznica między tym, co było prawie trzy lata temu a co jest teraz jest gigantyczna. Zainteresowanie wzrasta z każdym miesiącem.

Jakie mogą być możliwości wykorzystania nowych technologii w przestrzeniach muzealnych?

Możliwości mogą być nieograniczone. Tak naprawdę wszystko co potrafi robić smartfon czy tablet, możemy wykorzystać w muzealnym projekcie. Wszystko to zależy od potrzeb użytkowników (które przed zabraniem się do robienia takiego projektu trzeba znać)  i samego muzeum - co chce projektem osiągnąć i dać ludziom. Aplikacje mogą być zwykłymi przewodnikami zastępującymi audioprzewodniki, z nagraniami audio, dodatkowymi zdjęciami, filmami, kuratorskimi lub przewodnikowymi tekstami. Mogą oprócz tego mieć zastosowanie informacyjne, mówiąc o aktualnościach muzealnych i pokazując kalendarz imprez (jak zrobione przez nas "Wilanów Live" Muzeum Pałacu Króla Jana w Wilanowie). Można przez nie kupować bilety do muzeum. Aplikacje mogą być przeznaczone dla konkretnych grup odbiorców - np., osób niewidomych, osób starszych, dzieci. Właśnie projekty dla dzieci stają się powoli coraz bardziej popularne - mogą to być przewodniki w formie gier terenowych (My museum le Louvre) lub gry zręcznościowe (aplikacja Tate Race Against Time). Powoli pojawiają się także inne, wyspecjalizowane projekty - jakiś czas temu Museum of Modern Art w Nowym Jorku wydała aplikcję na iPady, przez którą możemy kupić katalogi wystaw wydane przez MoMA, których nakłady papierowe dawno się wyczerpały. Niedawno dla Muzeum Miasta Łodzi zrobiliśmy aplikację na tablety Androidowe będącą elementem ekspozycji stałej dotyczącej życia kompozytora Aleksandra Tansmana. I oprócz przejżenia kalendarium życia Tansmana zwiedzający mogą  miksować utwory kompozytora i zrozumieć pewne zasady fizyki rządzące muzyką. Niektóre muzea mają możliwości wykorzystywania w aplikacjach geolokalizacji, dzięki czemu można np. zwiedzać miasta - tak było w przypadku Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN "My Warsaw - Warszawa jest Moja", gdzie używając Rozszerzonej Rzeczywistości (czyli nakładając na obraz z kamery archiwalne zdjęcia w miejscach, które one przedstawiały) pokazywaliśmy użytkownikom jak wyglądała Warszawa przed i w trakcie wojny. Za chwilę wyjdzie robiona przez nas dla Muzeum Powstania Warszawskiego aplikacja Archimapa, mobilna wersja drukowanych Archimap, dzięki której będzie można zwiedzać Stolicę przez pryzmat architektury.

Czy w najbliższym czasie inwestowanie w nowe technologie stanie się standardem?

Technologie mobilne to nie technologie, które znikną za rok. To bardzo istotne, jeżeli mówimy o inwestycjach. Smartfony i tablety to nie przelotna moda, tylko rzeczywistość i to muzea wiedzą. Cała gra polega teraz na tym, żeby uświadomić instytucjom, że zrobić raz to jedno, ale o taki projekt trzeba potem dbać. Pilnować statystyk, które mówią jak z projektu korzystają użytkownicy, analizować te dane i stale poprawiać produkt. Aktualizować, pamiętać o nowych wersjach systemów i urządzeń. Rozwijać istniejące aplikacje i myśleć o nich bardziej w bardziej strategiczny sposób. Ale jestem dobrej myśli, takie odpowiedzialne podchodzenie do projektów mobilnych jest widoczne w muzeach coraz częściej.