Musi być cały czas w zasięgu sieci. Bez profilu w social mediach nie istnieje. Nie zna czasów PRL-u. Wychował się w świecie, gdzie wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Ma przekonanie o swoich nieograniczonych możliwościach.

Człowiek-millenials, urodzony na przełomie „millenium”, czyli dwóch tysiącleci. Dużo wymaga od innych i od świata. Wiele rzeczy mu się „należy”. Często jednak wchodząc na rynek pracy spotyka się z brutalną rzeczywistością. Wcale nie dostaje wymarzonej pracy „na dzień dobry”. Musi zostawać po godzinach, ciężko pracować, jest skazany na biurko w open space’ie, a o urlop ciężko.

Pokolenie Y przez przedstawicieli starszych pokoleń jest zwykle oceniane negatywnie. Zarzuca się nam roszczeniowość, rozleniwienie czy uzależnienie od Internetu. Tymczasem my dostosowujemy się do zmieniającego się świata. Postęp technologiczny uzależnił nas w pewien sposób. Wychowywaliśmy się w świecie, w którym Internet jest wszechobecny i stał się nieodłączną częścią naszego życia. W odróżnieniu do starszego pokolenia nie boimy się zmian. Chętnie zmieniamy pracę, szukając nowych możliwości rozwoju. Kreujemy trendy na rynku pracy, stając się na nim główną kartą przetargową. Nasze oczekiwania wobec pracodawców, dotyczące godziwego wynagrodzenia czy poszanowania naszego czasu, wynikają ze zmian mentalności ludzi. Zaczynamy uświadamiać sobie, jak ważne jest nasze zdrowie i zachowanie work-life balance.

Wyróżniamy się wieloma pozytywnymi, wyjątkowymi atrybutami. Cechuje nas kreatywność, niepokorność i chęć rozwoju osobistego. W pracy szukamy wyzwań i ciekawych projektów. Już na studiach działamy w różnego rodzaju organizacjach studenckich. Przynależność do takich organizacji to nie tylko wpis do CV, ale również ogromne możliwości rozwoju, zdobycia doświadczenia i poszerzenia sieci kontaktów na LinkedIn’ie. Regularnie chodzimy na spotkania, szkolenia i różnego rodzaju prelekcje, których nie brakuje.

Pracodawcy dokładają wszelkich starań, aby zachęcić młodych ludzi i studentów do pracy. Największe korporacje na niemal każdej uczelni posiadają własnych ambasadorów. Organizują specjalne spotkania, zapraszają na „open days” do swoich siedzib, rozdają darmowe gadżety. Proponują pracę już nawet studentom na pierwszym roku studiów. Zapraszają na staże, praktyki, szkolenia. Oczywiście płatne i to sporo, gdyż mamy rynek pracownika, a studenci znają swoją wartość.

Uczelnie również dostosowują się do nas, młodych. Wszystko staje się teraz „pro studenckie”. Na wzór uczelni zachodnich nudne wykłady zmieniają się w ćwiczenia na bazie studiów przypadku – case study, mających charakter bardziej praktyczny. Przedmioty zaliczamy np. grając w specjalne gry. Uczelnie starają się kształcić aktywnych młodych ludzi na rynku pracy. Ludzi, którzy stawiają na rozwój i nie boja się innowacji.

My, millenialsi, odważnie kroczymy przez życie i nie boimy się nowych wyzwań, chętnie zakładamy własne działalności gospodarcze. Inkubatory na uczelniach spieszą nam, młodym z pomocą w naszych pierwszych krokach na rynku. Mimo często niewielkich szans na zaistnienie, podejmujemy ryzyko. Kusi bycie szefem samemu dla siebie. Przynależność do grupy osób przedsiębiorczych daje prestiż i buduje pozycję. Podstawowym celem do prowadzenia biznesu jest mimo wszystko chęć zapewnienia stabilności finansowej rodzinie i maksymalizacja zysku. Młodych przedsiębiorców kusi również możliwość rozwijania własnych pasji, takich jak podróże czy sztuka i zarabianie na nich. Chcemy być niezależni. Według badań ponad połowa mileniallsów uruchamia firmę z własnych środkówów. Mamy wiele pomysłów i wcielamy je w życie. Wyróżnia nas świadome podejście do biznesu. Potrafimy wyszukać niszę rynkową, przeprowadzić szerokie analizy i tworzyć biznesplany. Mamy świadomość, jak ważny współcześnie jest klient. Określamy jego potrzeby, często zadając pytania samemu sobie. Czego ja potrzebuję? Współczesny klient dużo wymaga, dlatego stawiamy na jakość naszych produktów i usług. Stawiamy na relacje z klientami i otoczeniem. Ważny jest pozytywny wpływ naszych działań na społeczeństwo.

Obecnie, młodsze i starsze pokolenia spotykają się na rynku pracy. Starsze pokolenia często nadal pracują po osiągnięciu wieku emerytalnego, a pokolenie Y zaczyna pracę już na studiach. Choć komunikacja nie przebiega harmonijnie ze względu na istotne różnice, starsi pracownicy chętnie dzielą się doświadczeniem z młodymi. Akceptacja różnic i współpraca jest kluczem do sukcesu.