Katarzyna Kolenda-Zaleska, dziennikarka telewizyjna i radiowa, publicystka, prezes Fundacji TVN „nie jesteś sam”: Niepomaganie potrzebującym to dziś po prostu obciach.

 

arto pomagać innym, bo pomagając sprawiamy przyjemność również sobie” – zgodzi się Pani z tym sloganem?

Trudno się nie zgodzić, choć brzmi to może egoistycznie, bo wygląda na to, że pomagamy, żeby sobie sprawić satysfakcję i utwierdzić się w przekonaniu, jacy jesteśmy świetni. Ale tak naprawdę liczy się końcowy efekt, prawda? Jan Paweł II, na którego tak chętnie się powołujemy, pisał w swojej encyklice o miłosierdziu, że miłość najpełniej realizuje się właśnie w miłosierdziu. Jeśli więc ktoś, dzięki naszej nawet niewielkiej pomocy, przestanie cierpieć choć na chwilę, to znaczy, że warto pomagać. I to bez względu na motywację.

Od wielu lat pomoc najbardziej potrzebującym niesie Fundacja TVN „Nie Jesteś Sam”. Jakie są obecnie priorytety Fundacji?

Nasze priorytety od lat są niezmienne – pomóc jak największej liczbie osób, których nie stać na kupno leków czy opłacenie rehabilitanta Kupujemy sprzęt do szpitali, remontujemy oddziały, przekazujemy sprzęt dla TOPR-u. Pomagamy małym dzieciom, które potrzebują nowej protezy albo leku, który uśmierzy ból lub pomoże wyzdrowieć. Pomagamy starszym, schorowanym ludziom, których nie stać na wózek inwalidzki. Wiek nie ma dla nas znaczenia, pomagamy wszystkim, którym możemy pomóc.

Z której akcji Fundacji jest Pani najbardziej dumna? Do której najbardziej emocjonalnie Pani podeszła?

Uwielbiam akcję, którą właśnie rozpoczynamy, czyli „Kup Misia”. Misie są cudowne, dają wiele radości, a nam dużo pieniędzy dla naszych podopiecznych. Udało nam się stworzyć rodzaj misiowej wspólnoty, a ludzie już od września pytają kiedy misie ruszają w świat. I właśnie teraz ruszają. Oprócz tej akcji, dumna jestem także z tego, że udało nam się wyremontować dom na Podbeskidziu dla biednej rodziny z niepełnosprawnym synkiem.

W jaki sposób Polacy, na co dzień niedziałający w fundacjach czy stowarzyszeniach, mogą brać udział w akcjach charytatywnych?

Wydaje mi się, że najważniejsze jest dostrzeżenie drugiego człowieka, jego człowieczeństwa i godności mimo choroby, a czasem także biedy. Nawet wysłanie smsa, które nie zajmuje czasu, daje fantastyczne efekty. I tworzy wspólnotę. My nie prowadzimy wolontariatu, rodzaj naszej działalności jest inny. Ale jeśli ktoś ma potrzebę przekazać pieniądze lub cenne rzeczy na aukcję, to będziemy bardzo wdzięczni. A jeszcze bardziej wdzięczni będą nasi podopieczni.

Święta to szczególny czas na pomaganie czy właśnie wtedy najbardziej jesteśmy zajęci swoimi sprawami?

Nasza misiowa akcja czy Szlachetna Paczka przeczy stereotypom, że w święta myślimy o sobie zapominając o innych. Wręcz przeciwnie – właśnie magia świąt sprawia, że jesteśmy bardziej otwarci na innych. Nie brać udziału w pomaganiu przed świętami to dziś obciach.

A jak zachęcać do pomagania siebie samego w pozostałym okresie roku?

Trudno kogoś do czegoś zmuszać, ale myślę, że jako społeczeństwo, nauczyliśmy się już, że mamy obowiązki wobec słabszych. I to niesienie wsparcia jest dla nas jak oddychanie, nie przechodzimy obojętnie wobec potrzebujących. Jesteśmy wrażliwi. Gdy w „Faktach” pokazujemy materiały np. o chorej dziewczynce, która potrzebuje pieniędzy na operację to odzew jest niesamowity. Kilkaset maili w ciągu kilku godzin. Każdy człowiek jest zdolny do pomagania. I trzeba się nauczyć reagować na każdy, najmniejszy nawet, sygnał sumienia, bo nieużywane zanika.