ie pomagam, bo nie mam pieniędzy” – bądźmy świadomi, że to zdanie to tylko wymówka. Czy naprawdę trzeba mieć pełen portfel, by wyprowadzić na spacer psa ze schroniska albo poklikać w dobrym celu? Oczywiście, że nie. Wystarczą dobre chęci. Z kolei za oddanie krwi nie dość, że nic nie zapłacimy, to jeszcze dostaniemy dzień wolny w pracy, zestaw czekolad, a czasem nawet bilety na mecz czy do kina. Wiosenne porządki również sprzyjają pomaganiu. Wystarczy wywietrzyć szafy i przekazać część swoich rzeczy potrzebującym lub zanieść je do sklepu charytatywnego. Możemy też podzielić się swoimi… włosami! W wielu salonach fryzjerskich nawet nie zapłacicie za ścięcie, jeśli przekażecie włosy na peruki dla kobiet i dzieci m.in. po chemioterapii. Oczywiście nie zapominajmy o najbardziej znanej formie pomocy – wolontariacie! Jest wiele fundacji i stowarzyszeń, które przyjmują z otwartymi ramionami. Wystarczy zastanowić się, w jaki sposób moglibyśmy pomóc danej fundacji i po prostu to zrobić!

Co jednak, jeśli pieniądze mamy, ale za to brakuje nam czasu? Doskonałym rozwiązaniem jest wtedy wirtualna adopcja. Możemy przygarnąć psiaka, kociaka, a nawet konia czy nosorożca lub pomóc dzieciom mieszkającym w Afryce ukończyć szkołę i dać im szansę na lepszą przyszłość. Jeśli wolimy pomóc polskiemu dziecku, możemy kupić (sami lub wspólnie ze znajomymi) indeks Akademii Przyszłości, dzięki któremu dzieci nauczą się pokonywać swoje słabości i dostrzegać swoje mocne strony. Mam też dobrą wiadomość dla miłośników shoppingu w Internecie – robiąc zakupy również można pomagać! Wystarczy częściej kupować na aukcjach charytatywnych lub poprzez portal FaniMani.pl. Chcesz pomóc konkretnej osobie? Zerknij na Siepomaga.pl, Zrzutka.pl, Polakpomaga.pl i inne portale crowdfundingowe i dorzuć chociaż parę złotych. Pamiętajmy, że tam po drugiej stronie jest prawdziwy człowiek i nawet nie spodziewamy się, ile radości i nadziei do niego leci wraz z naszą, chociaż symboliczną wpłatą.

Pomaganie można też zacząć od swojego podwórka. Zrobienie zakupów chorej sąsiadce to też jest pomoc i to nieoceniona, a my zawsze pewno mamy coś, co możemy ofiarować drugiej osobie. I nie zawsze musi to być czas czy pieniądze. Przecież nie od dziś wiadomo, że więcej szczęścia jest w dawaniu niż w braniu. W nagrodę dostaniemy nie tylko radość, satysfakcję i poczucie sensu w życiu. Otwierając się na innych, poznamy wielu niesamowitych ludzi. Nie chodzi tylko o wolontariuszy. Wiele rodzin, którym pomagałam były dla mnie inspiracją! To często prawdziwi wojownicy, przed którymi chylę czoło.