... Fotowoltaiki oraz magazynowania energii. Zapominanie o tych aspektach w XXI wieku może sprawić, że w dziedzinie energetyki, zamiast rozwoju, będziemy mieli regres… do XX w. U źródła problemu tkwi błędne założenie, że Polska powinna kroczyć swoją „trzecią” drogą rozwoju technologicznego, ignorując główne światowe kierunki rozwoju – tzw. megatrendy. Jest w tym sposób myślenia pasażera „na gapę”, który udaje, że zapłacił za bilet, a faktycznie jedzie na koszt innych podróżnych. Podobnie jest z naszą strategią w energetyce – zakładamy, że inne kraje i społeczeństwa sfinansują badania i rozwój w ramach tych megatrendów, poniosą koszty ewentualnych pomyłek i błędów, a Polska energetyka przyjdzie „na gotowe”, czyli w momencie, gdy energetyka odnawialna i magazyny energii okażą się tańsze od eksploatowanych wówczas instalacji węglowych i nuklearnych (sic!?). Autorzy dokumentu nie rozumieją, że tylko aktywny udział w procesie budowy nowego systemu elektroenergetycznego, daje nam możliwość osiągnięcia przewagi konkurencyjnej i przesuwania gospodarki w kierunku bardziej dochodowych ogniw w globalnym łańcuchu dostaw.

Na cudzych błędach niczego się nie nauczymy – wydrenujemy jedynie gospodarkę i obywateli ze środków, jakie mogłyby być przeznaczone na tworzenie nowoczesnego systemu energetycznego i na koniec nie będzie nas stać, aby dołączyć do grona tych, którzy zdecydowali się pojechać w peletonie. Przepaść technologiczna i społeczna będzie niemożliwa do zasypania, a politycy będą powtarzać jak mantrę, że nie opłaca się importować obcych technologii – lepiej dopłacać miliardy do energetyki węglowej i leczenia skutków zanieczyszczenia środowiska, będącego efektem takiego „miksu” energetycznego, bo to jest „nasz miks”.

Obecny rząd deklaruje konieczność realizacji celów polityki klimatycznej na rok 2030, ale nie przedstawia żadnych scenariuszy, wyliczeń, czy konkretnych działań, które miałyby nas do tego celu przybliżyć. Wskazując 5 strategicznych projektów gospodarczych, w tym Strategię Transformacji do Gospodarki Niskoemisyjnej nie widać w zaprezentowanym dokumencie żadnych konkretów, jak mielibyśmy tego dokonać. Co więcej, kolejny rząd stawia gospodarkę, jako całość w roli „służebnej” wobec energetyki. To rozwój energetyki – np. jądrowej, czy węglowej, ma stymulować rozwój różnych branż przemysłowych w Polsce. Mamy więc klasyczny przypadek „wozu postawionego przed koniem” i dalsze utrwalanie mitu o „niezwykłym znaczeniu” sektora energetycznego pośród wszystkich innych sektorów gospodarki narodowej, którym przypisano jedynie rolę wspierającą w stosunku do energetyki i górnictwa.

„Strategia” w zakresie energetyki stanowi zbiór oportunistycznie wybranych haseł, których analiza wykazuje wiele sprzeczności i niespójności. Chyba nie pozostanie nam nic innego, jak poczekać z oceną na kolejną wersję, przygotowaną przez Centrum Studiów Strategicznych, bo z przedstawionego właśnie dokumentu nie wynika zbyt wiele.