dobywca Kryształowej Kuli zapewne ma fanów nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Czy Pana kibice spoza Polski chętnie odwiedzają nasz kraj i uczestniczą w zawodach także w Polsce?

Prawdę mówiąc, nie wiem, na ile jest to popularne. Na pewno są tacy kibice. W tym roku specjalnie na konkursy Letniej Grand Prix w Wiśle przyleciały fanki z… Japonii. Bardzo chętnie odwiedzają nasz kraj wszyscy zawodnicy, atmosfera podczas konkursów w Polsce jest najlepsza na świecie.

Za kilka tygodni rozpoczyna się kolejny sezon narciarski, jakie w tym roku czekają na Pana wyzwania?

Wyzwania w zasadzie co roku są podobne. Każde zawody, każdy skok to dla mnie pewnego rodzaju wyzwanie. Wyzwaniem jest także radzenie sobie z presją, oczekiwaniami samego siebie i wszystkich kibiców, czasem to nawet trudniejsze niż same skoki.

 

Kamil Stoch: Oczywiście! Jako osoba, która wiele podróżuje, korzysta ze stołówek w różnych hotelach, muszę przyznać, że polska kuchnia jest po prostu fantastyczna, uwielbiam polskie jedzenie.

 

Polska znana jest na świecie między innymi dzięki sukcesom sportowym polskich skoczków. A czy sądzi Pan, że polskie, regionalne produkty mogą również wypromować nasz kraj wśród obcokrajowców?

Oczywiście! Jako osoba, która wiele podróżuje, korzysta ze stołówek w różnych hotelach, muszę przyznać, że polska kuchnia jest po prostu fantastyczna, uwielbiam polskie jedzenie. Jeśli chodzi o produkty regionalne, to sięgam po podhalańskie oscypki, zamawiam miody z podkarpackich pasiek, zajadam się przetworami z żurawiny. Dostrzegam także ogromny potencjał promocyjny naszego kraju w regionalnym rękodziele z terenu całej Polski. Szkoda, że nieco gubi się w zalewie chińskich towarów. Często to piękne, unikatowe i bardzo pracochłonne w wykonaniu przedmioty. Mocno kibicuję ich wykonawcom.